Róża Thun

Dyskutuj z Różą

Cytaty Róży

"Europa to nie jacyś Oni, tylko My!" Róża Thun

Róża Gräfin von Thun und Hohenstein

Urodziłam się w Krakowie, tu chodziłam do szkoły, studiowałam, grałam w teatrze akademickim. Tu obalałam komunizm. Nasza rodzina pochodzi w większości z Kresów Wschodnich, z wyjątkiem mojego ojca, prof. Jacka Woźniakowskiego, który urodził się pod Krakowem w Biórkowie. Podczas II wojny światowej mój ojciec aktywnie działał w Armii Krajowej, był ciężko ranny w kampanii wrześniowej. Po wojnie związał się ze środowiskiem krakowskim. Był sekretarzem redakcji „Tygodnika Powszechnego”, wieloletnim dyrektorem wydawnictwa „Znak”, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, członkiem założycielem Klubów Inteligencji Katolickiej. W 1990 roku został wybrany na pierwszego po 1989 roku prezydenta Krakowa.

obrazek

Mamę wojna rzuciła w Świętokrzyskie. Okupację przeżyła w Kazimierzy Wielkiej. Potem mieszkała w Zakopanem, gdzie rodzice się poznali. Mama uczyła nas głównie trzech rzeczy: patriotyzmu (jest krewną Emilii Plater), wierności Kościołowi i poważnego traktowania religii oraz miłości oraz dbałości o środowisko naturalne. Mama jest biologiem. Pisała szalenie nowatorską pracę magisterską o nietoperzach. Mieszkaliśmy w okropnej ciasnocie w sublokatorskim mieszkaniu w centrum Krakowa. W pokoju pod ścianą stały klatki z nietoperzami, które mama obrączkowała, wypuszczała i obserwowała potem na strychu Kościoła Mariackiego. Niestety zarzuciła pracę, która ją pasjonowała, żeby oddać się nam – czwórce dzieci – i żeby wspierać Tatę w jego aktywności społecznej i naukowej.

W Zakopanem jest nasz dom rodzinny. Zbudował go Stanisław Witkiewicz dla mojego pradziada, Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Tu, na Kozińcu, dawniej spędzałam dużo czasu. Tu brałam ślub, a teraz wracam przynajmniej raz do roku – na Wielkanoc.

 

 

Komunizm

 

obrazek

Komunizm wspominam przede wszystkim jako beznadziejną, brzydką szarość z oazami, którymi był Kościół, moja liczna rodzina i niezapomniani przyjaciele rodziców. Do naszego domu przychodziło wielu wyjątkowych ludzi, zaangażowanych w to, żeby w tych trudnych czasach ratować myśl wolną i uchronić najważniejsze wartości przed zniszczeniem. Od państwa Turowiczów, Tadeusza Mazowieckiego, Jana Józefa Szczepańskiego, po księdza a potem biskupa Karola Wojtyłę. Zjawiali się też u nas opozycjoniści warszawscy z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem. Zbigniew Herbert zapadł mi w pamięć szczególnie tym, że… w bardzo charakterystyczny sposób grał w ping-ponga. Ukrył się też u nas przed nawałnicą dziennikarzy Czesław Miłosz, kiedy przyjechał do Polski tuż po otrzymaniu nagrody Nobla. Miałam ogromne szczęście, że mogłam przysłuchiwać się ich rozmowom.

Ukończyłam filologię angielską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Byłam związana ze środowiskiem duszpasterstwa OO. Dominikanów „Beczka”. Od zawsze pasjonowało mnie uczestniczenie w zmieniającej się rzeczywistości. Dlatego już w latach studenckich związałam się z działalnością opozycji demokratycznej w Krakowie. Najpierw był Studencki Komitet Solidarności, w który się bez reszty zaangażowałam i którego byłam rzecznikiem. Blisko współpracowałam z Komitetem Obrony Robotników. Byłam też współorganizatorką „Uniwersytetu Latającego”. Choć, jak inni „dysydenci”, byłam inwigilowana i przesłuchiwana, to wiedziałam, że biorę udział w czymś wyjątkowym i ważnym dla Polski. Nikt z nas wtedy nie liczył na to, że komunizm upadnie za naszego życia. Liczyłam się raczej z tym, że skończę w więzieniu, niż że będę pracować w instytucjach europejskich. Ale i tak za nic nie oddalibyśmy wtedy zachłyśnięcia się naszą wolnością, którą, mimo zniewolonych czasów, żyliśmy i którą chcieliśmy zarażać innych.

 

Ślub

 

Mój mąż, Franz, urodził się w Passau – między Czechami, Austrią i Niemcami. To po nim przyjęłam historyczne, związane ze starą Austrią, tak obco brzmiące dla nas, Polaków nazwisko: Gräfin von Thun und Hohenstein. Franz przez 8 lat uczył się w jezuickiej szkole z internatem blisko francuskiej granicy. Później studiował w Monachium. Jest ekonomistą. Zanim się poznaliśmy, pracował kilka lat w Afryce, gdzie w ramach programów pomocowych dla krajów rozwijających się m.in. uczył ekonomii w Panafrykańskim Instytucie Rozwoju. W slumsach w Duali organizował samopomoc, pomagał zakładać małe firmy rzemieślnicze i pracował z młodzieżą. Pobraliśmy się w czerwcu 1981 roku. Wkrótce po ślubie postanowiliśmy wyjechać na rok do Niemiec, gdzie Franz pracował najpierw dla Caritas, potem dla GTZ. W Niemczech zastał nas stan wojenny. Jak pokazał czas, z realizacją naszych marzeń o budowaniu w Polsce normalnego świata musieliśmy poczekać 10 lat. Lata 1989-1991 spędziliśmy wraz z trójką naszych malutkich wtedy dzieci w Katmandu. W tym okresie powstały moje zdjęcia i reportaże obrazujące życie w Nepalu oraz krwawą rewolucję, któreobrazekj byłam świadkiem. W Polsce nikt o tej rewolucji nie wiedział, a tam bywałam zaczepiana na ulicy, z pytaniem o „Walesa” a nawet o „Mazowieki”. Do Polski wróciliśmy w 1991 roku. Urodziło się nasze czwarte dziecko – Jadwiga. Niedługo potem rozpoczęłam pracę w Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, a Franz, jako ekspert, zajął się wsparciem rodzącej się w Polsce gospodarki wolnorynkowej. W ramach swych działań m.in. pomagał tworzyć nowe miejsca pracy, rozwijać polskie przedsiębiorstwa – szczególnie w regionach o wysokim bezrobociu. Dziś zajmuje się wymianą dobrych praktyk pomiędzy europejskimi miastami i metropoliami, promując polskie rozwiązania w Europie i przyciągając najlepsze praktyki europejskie do Polski.

Choć w latach 1981–1991 musiałam przebywać zagranicą, cały czas blisko współpracowałam z moimi przyjaciółmi w „Solidarności”. Współorganizowałam i uczestniczyłam w transportach humanitarnych do kraju. Przekazywałam zachodnim mediom informacje o sytuacji opozycji i Kościoła w Polsce, pomagałam przebywającym na Zachodzie działaczom „Solidarności”, uczestniczyłam w konferencjach, na których tłumaczyłam, co się dzieje w Polsce i jak można pomóc. W naszym domu we Frankfurcie nad Menem przemieszkiwało mnóstwo osób. Odwiedzali nas państwo Najderowie, on był wtedy dyrektorem Wolnej Europy.
Prof. Bartoszewski dawał mi niezapomniane rady o wychowywaniu niemowląt, a Ojciec Jan Góra prowadził wspaniałe dysputy o duszpasterstwie. Wspaniale wspominam długie rozmowy i polsko-niemieckie spotkania wśród plecaków, raczkujących dzieci i przybywających ciągle nowych ludzi.

 

Dzieci

 

Rodzice uczyli nas, że wszystko trzeba osiągnąć ciężką pracą i konsekwencją, że liczy się przede wszystkim to, co robimy dla innych. Uczciwość była wypisana wielkimi literami, a o kłamstwie, jako czymś wyjątkowo ohydnym, nawet nie było mowy. Te wartości procentują przez całe moje życie, staram się przekazywać je także naszym dzieciom. Nasza najstarsza córka, Marynia, ma 25 lat. Studiuje kryminologię w Nowej Zelandii i chce zmieniać świat. Patrząc, jak była skuteczna dotychczas, ufam, że rzeczywiście nieco poprawi świat, w którym żyjemy. Sophie, 23 lata, jestobrazek studentką Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Już jako dziecko mówiła, że zostanie „malalką”. Ostatnio wykonała prace plastyczne do filmu Małgorzaty Szumowskiej „33 sceny z życia”. Christoph ma 21 lat i studiuje stosunki międzynarodowe oraz gra na perkusji w zespole, który stworzył z przyjaciółmi. Jest też współautorem spektakli młodego, zdolnego poety: Antoniego Ferencego. Jadwiga za rok zdaje maturę. Ma wierszyk Szymborskiej na każdą okazję, a czas pochłania jej grupa dzieci, których jest wychowawczynią w Klubie Inteligencji Katolickiej.

Z radością patrzę, jak nasze dzieci odnajdują swoje powołania. Każde idzie swoją drogą, każde jest otwarte na potrzeby innych ludzi. Wspierają mnie w moich europejskich przedsięwzięciach. Sukces także im zawdzięczam.

 

Fundacja Schumana

 

Po powrocie do Polski, od 1992 do 2005 byłam dyrektorem generalnym, a następnie prezesem Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. Odegrała ona wiodącą rolę w procesie przygotowywania Polaków do członkostwa w Unii. Zorganizowaliśmy sieć organizacji pozarządowych, Szkolnych Klubów Europejskich, liczne grono wolontariuszy i specjalistów. To wszystko umożliwiało urządzanie wielkich konferencji i wydarzeń – jak słynna dziś Parada Schumana. Przede wszystkim jednak, rozpoczęliśmy szeroką debatę o Unii Europejskiej w mediach, obrazekwielkich miastach czy ośrodkach akademickich, jak również w małych, odległych od znanych ośrodków miejscowościach. Chciałam, aby Polacy jak najwięcej wiedzieli o korzyściach płynących z wejścia do UE i licznie poszli do referendum. Tyle lat walczyliśmy o demokrację i możliwość głosu. Dlatego tak bardzo mi zależy, aby Polacy brali udział w wyborach – także do Parlamentu Europejskiego. W Fundacji Schumana blisko współpracowałam z Tadeuszem Mazowieckim, Piotrem Nowina-Konopką i Władysławem Bartoszewskim – ludźmi, których darzę ogromnym szacunkiem i wdzięcznością. W tym czasie byłam też radną Gminy Warszawa-Centrum i członkinią Narodowej Rady Integracji Europejskiej.

Coraz bardziej angażowałam się w integrację europejską. W 2005 roku wygrałam konkurs na Dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i doświadczenia z poprzednich lat przeniosłam z sukcesem do pracy w Komisji. W tej funkcji, wymagającej znajomości specyfiki naszego kraju oraz umiejętności poruszania się w instytucjach europejskich, pracowałam – mówiąc ogólnie – nad efektywną komunikacją między Polską, a Brukselą. Starannie przygotowane i przeprowadzone wizyty komisarzy Europejskich w Polsce (tylko w zeszłym roku Przedstawicielstwo obsłużyło 35 wizyt), dobre informowanie Polaków o decyzjach Komisji dotyczących Polski, systematyczne przesyłanie do polskich mediów komunikatów oraz udzielanie pomocy obywatelom w punktach informacyjnych – to najbardziej widoczne aspekty działalności Przedstawicielstwa. Mniej widowiskowe, choć z pewnością nie mniej ważne, było przybliżanie specyfiki naszego kraju urzędnikom europejskim i tłumaczenie im naszych racji czy też konieczności szukania specjalnych rozwiązań. Moje wystąpienia, teksty, konferencje w różnych miejscach w Europie oraz kampanie informacyjne prowadzone na terenie całego kraju ułatwiały rozmowy o Polsce w Komisji oraz pomagały zrozumieć politykę Wspólnoty w Polsce. W tej roli nieocenioną okazała się moja biegła znajomość języków: angielskiego, niemieckiego i francuskiego.

Łączenie Europy i praca nad maksymalnym wykorzystaniem przez Polskę szans pochłania mnie niemal całkowicie. Dlatego oddałam kilka lat życia przygotowywaniu polskiego społeczeństwa do referendum i do członkostwa w Unii Europejskiej. To cudowne, że mój mąż i czworo dzieci nie tylko bohatersko znoszą mój natłok zajęć, ale aktywnie mi pomagają.

 

Parlament Europejski

 

obrazek

W połowie 2009 roku wzięłam udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zaufało mi 153 966. mieszkańców Małopolski i Świętokrzyskiego. To dzięki ich głosom zostałam wybrana Europosłanką. Dobrze pamiętam, że ten wynik, to przede wszystkim wielkie zobowiązanie.

Rozpoczęłam pracę w dwóch komisjach: ds. Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów oraz Kultury i Edukacji. W pierwszej troszczymy się o to, by unijne prawo chroniło i promowało interesy konsumentów i zapewniało swobodę przepływu towarów i usług – w ramach wspólnego rynku wewnętrznego. To szereg bliskich nam wszystkim zagadnień – od niższych stawek za połączenia telefoniczne, po bezpieczeństwo naszych dzieci – choćby dzięki normom jakie muszą spełniać zabawki. Komisja Kultury i Edukacji to z jednej strony ochrona kulturalnego dziedzictwa i kulturowej różnorodności Europy a z drugiej kwestie edukacyjne, jak zwiększenie dostępności młodzieży do programów międzynarodowej wymiany uczniów i studentów.

Do najważniejszych wyzwań tej kadencji zaliczam następny Unijny budżet. Od jego wysokości i konstrukcji będzie zależało, jak wiele pieniędzy przypadnie Polsce na dalszą poprawę stanu dróg, kolei i lotnisk, na odnowę kościołów i innych polskich zabytków, na budowę obiektów sportowych, uczelni i szkół, na wymianę studentów, wolontariat w innych unijnych krajach, badania naukowe, walkę z bezrobociem, jak również na dopłaty dla rolników i walkę z niebezpiecznymi zmianami klimatu. Zapewne ta kadencja skupi się też na zabezpieczeniu ilości energii koniecznej dla dobrego funkcjonowania Europy. Musimy w Parlamencie Europejskim intensywnie pracować nad najlepszymi rozwiązaniami dla narastającej migracji i zmian demograficznych..

Platforma Obywatelska należy do najliczniejszego ugrupowania w Parlamencie Europejskim: Chrześcijańskiej Demokracji – EPP (European People’s Party – Europejskiej Partii Ludowej). Dzięki głosom wyborców, Polacy są czwartą siłą w tej frakcji. To ułatwiło, by na czele Parlamentu Europejskiego stanął prof. Jerzy Buzek i dało nam realny wpływ na kształt polityki całej Wspólnoty. Oczywiście przekonanie większości członków Parlamentu Europejskiego do poparcia polskich racji wymaga ciągłych rozmów, zawiązywania koalicji i mediacji. Stąd tak przydatne są mi w Parlamencie znajomość obcych języków i doświadczenia w pracy, bardzo zbliżonej w swym charakterze do dyplomacji. Chcę dbać o polskie interesy w Unii Europejskiej. To cel, do którego przygotowywałam się przez całe moje życie.

Czytaj inne artykuły...

Aneta Godynia
Róża Thun z pokoleniem ACTA o ewolucji prawa autorskiego

Na pytania o wolność w Internecie i o kierunku ewolucji prawa autorskiego w rzeczywistości wirtualnej Róża Thun odpowiadała dzisiaj w Instytucie Goethego. Okazją do rozmowy była konferencja „Wolna sieć dla…

więcej
Marek Materek
Róża Thun podsumowała w Kielcach połowę kadencji. W sali lustrzanej WDK trudno było znaleźć wolne krzesło

Świętokrzyska europosłanka Róża Thun otworzyła w poniedziałek swoje biuro parlamentarne w Starachowicach. Następnie na spotkaniu z mieszkańcami Kielc podsumowała półmetek kadencji Parlamentu Europejskiego.   Nowe biuro europosłanki w Starachowicach będzie…

więcej
Marek Materek
Róża Thun

Świętokrzyska Posłanka do Parlamentu Europejskiego Róża Thun w poniedziałek 20 lutego w Kielcach podsumuje swoją pracę w Parlamencie. Otworzy również biura parlamentarne: w poniedziałek w Starachowicach, we wtorek w Ostrowcu…

więcej